4 maja 2010

Największa technika werbalna

Największa technika werbalna w klubie, na którą większość nie ma po prostu jaj:

"Chodźmy stąd"
"Chcesz przyjść do mnie na drinka?"
"U mnie czy u Ciebie?"

albo po prostu

"Chodź"

Reszta to zaprowadzenie jej do samochodu/mieszkania/łazienki.

7 komentarzy:

  1. that's God damn right...
    peace

    OdpowiedzUsuń
  2. konkret. bez owijania na około
    takie podejście mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda. Wielu ludzi NIE PRÓBUJE robić tego typu rzeczy, zakładając z góry że "to nie działa!". (skąd wiedzą, skoro nie próbowali?)

    Ja sam nie jestem w tym względzie święty, ale miałem wiele sytuacji w których wydawało mi się że "jadę po bandzie", ale kobiety reagowały bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbuję.. jak będę miał logistykę w postaci wolnej chaty, albo czystą łazienkę w klubie ;) Ostatnio nie miałem ani tego, ani tego, a sytuacja była maksymalnie gorąca.
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  5. spróbuje przy najbliższej okazji ;) Gorzej nie może być, bo i tak ostatnio dostałem 10 zlewek, jednego wieczoru ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. największa technika werbalna? co Ty pierdzielisz ;D kluby są właśnie przepełnione pijanymi idiotami, którzy wypalają z takimi tekstami od razu po tym jak uda im się zmusić jakąś HB do zatańczenia z nimi.

    swoją drogą, kluby w ogóle przepełnione są użelowanymi pajacami i różowymi pustakami nadającymi się tylko na 1 noc ;) bo kto inny zniósłby puszczaną tam "muzę"?

    OdpowiedzUsuń
  7. Fall nie czujesz bluesa. To napiecie seksualne + BL + ton glosu + TY

    OdpowiedzUsuń